Jak schudliśmy 38 kg?! Nie wierzymy, że się udało

Otyłość, nadwaga, boczki… Nie ma dnia żebyśmy nie byli zalewani artykułami o dodatkowych kilogramach. Oczywiście, jeśli mówimy o kilku, a nie kilkunastu kg nie jest źle. Jednak w momencie, gdy waga zaczyna wpływać na nasze samopoczucie, zdrowie, koniecznie trzeba podjąć działanie. Mi i Gracjanowi udało się zrzucić 38 kilogramów. I szczerze mówiąc nie było to wybitnie trudne, więc jeśli także macie problem wagi ciężkiej, mamy nadzieję, że zmotywujemy Was do walki.

Jak to się stało, że dużo się przybrało?

Zarówno ja, jak i Gracjan od dziecka mieliśmy problem z nadwagą. Babcie, dziadkowie, czy rodzice zwykle chcą jak najlepiej, więc podtykają różnego rodzaju potrawy i słodycze. Kiedyś w mediach, nie było tak głośno na temat prawidłowego żywienia, nie było świadomości i panowało przekonanie, że grubsze dziecko „wyciągnie się”.

Niestety zwykle jest tak, że ta nadwaga z dzieciństwa ciągnie się za człowiekiem. I nawet, jeśli nadmiar kilogramów zniknie jeszcze w wieku szkolnym, to przez całe życie musimy zachować kontrolę.

W moim przypadku było tak, że w zasadzie pod koniec szkoły podstawowej moje problemy z wagą na pozór skończyły się. Gracjan miał na tyle szczęścia, że szybko zaczął ćwiczyć. Dzięki temu, jeszcze w czasach studenckich mógł pochwalić się całkiem niezłą sylwetką.

Tyle, że wystarczyła przerwa od ruchu i kilogramy powracały. Kiedy poznałam Gracjana ważył ponad 100 kg, a ja niecałe 60.

Takie były z nas misie :)
Takie były z nas misie 🙂

Tycie z miłości

Nie wiem, jak to się dzieje, ale wiele osób, z którymi rozmawiam, twierdzi że przytyło po zamieszkaniu ze swoim partnerem. Zatem, czy kilogramy rosną wraz ze szczęściem?

W naszym przypadku chyba tak było 😉 Na (nie)szczęście lubimy podobne smaki, więc rozpieszczaliśmy się jedzeniem. Mało tego, nie stroniliśmy od gotowych produktów, czy weekendów ze znajomymi i alkoholem (u mnie doszły jeszcze hormony). Na efekty nie trzeba było długo czekać.

Waga rosła i rosła. Oczywiście podejmowaliśmy próby typu „od dziś zaczniemy jeść lepiej”, „koniec z czekoladą”, ale przy każdym pogorszeniu nastroju, coś słodkiego pomagało poczuć się lepiej… Tyle, że takie działanie nie mają szansy pomóc.

Kilkanaście kilogramów w dół
Kilkanaście kilogramów w dół

Przełomowy dzień

Pamiętam taki dzień, gdy weszłam na wagę, a ona pokazała 7 z przodu. Czułam się źle do tego stopnia, że się popłakałam. Gracjan wziął tę wagę, zszedł na dół i wyrzucił do kontenera na śmieci.

Od tego dnia powoli zaczynaliśmy zmieniać swoje nawyki. Kupiliśmy także nową wagę, która prócz kilogramów, podawała także inne pomiary. Niestety po jakimś czasie te dodatkowe funkcje się zepsuły 😉

W każdym razie zaczęliśmy od sprawdzania składów produktów. Nie wyobrażacie sobie, jak wydłużył się czas spędzany przez nas w sklepie. Dodam, że było to kilka lat temu, więc nie znaliśmy takich stron jak np. Czytaj Skład. Co ciekawe składy produktów zaczęły się zmieniać – znaleźliśmy ser żółty bez azotanów (a to był wyczyn), po kilku miesiącach skład zmienił się… i szukaliśmy od nowa. To tylko jeden przykład, ale takich sytuacji było wiele przy różnych produktach.

Oczywiście do lepszej diety zaczęliśmy dokładać także ruch. Wówczas nie pracowałam „za biurkiem”, więc w tej kwestii było zdecydowanie łatwiej. Waga zaczęła powoli schodzić w dół.

Odkryliśmy moc warzyw i owoców :)
Odkryliśmy moc warzyw i owoców 🙂

 

Wegetarianizm

Pierwszy Dzień Świąt Bożego Narodzenia to zwykle czas spędzany z rodziną przy suto zastawionym stole. Był to także czas, gdy nadal nasza dieta była powiedzmy „tradycyjna”, czyli nie eliminowaliśmy żadnych produktów, jednak ograniczaliśmy ilość, którą spożywaliśmy i zwracaliśmy uwagę na jakość.

Wiem, że dla niektórych może wydać to się dziwne, ale… staliśmy się wegetarianami w taki sposób:

Siedzieliśmy z rodziną przy tym stole, w ten wyjątkowy dzień, o którym wspomniałam wyżej. Wszyscy rozmawiali, śmieli się, wspominali „jak to było dawniej”. W pewnym momencie jak superdanie wjechał królik.

Możecie wierzyć lub nie, ale naprawdę zrobiło mi się słabo. Ważne jest, że mieliśmy wtedy dwie adoptowane świnki morskie w domu (polecamy Stowarzyszenie Pomocy Świnkom Morskim). Królik skojarzył mi się z naszymi świnkami. Dopiero po dwudziestukilku latach życia dotarło do mnie to, że to co dostajemy na talerzu kiedyś żyło, czuło strach, radość, potrzebowało opieki.

To był moment, nie byłam w stanie zjeść już nic mięsnego. Jesteście ciekawi, czy Gracjan zjadł podane mięso? Zjadł, ale jak wyszliśmy to przyznał, że czuł się z tym naprawdę dziwnie. Okazało się, że miał podobne odczucia do moich.

Decyzja zapadła – przestajemy jeść mięso.

Nie chcieliśmy robić tego w drastyczny sposób, więc zostawiliśmy w naszej diecie ryby. Był to czas intensywnego zdobywania wiedzy o diecie wegetariańskiej. Szukaliśmy pomysłów na potrawy, oglądaliśmy filmy o traktowaniu zwierząt hodowlanych. Wegetarianami byliśmy chyba pół roku.

Oczywiście waga nadal spadała, my mieliśmy więcej energii, czuliśmy się cudownie.

Poznaliśmy nowe smaki
Poznaliśmy nowe smaki

Weganizm

Dieta wegańska wydawała nam się czymś przegiętym. „Jak żyć? Co jeść?”. W ogóle nie braliśmy weganizmu pod uwagę, oczywiście do czasu.

W pewnym momencie ta myśl zaczęła kiełkować, ale nie wiemy co ją spowodowało. Jednak twierdziliśmy, że jak już, to zaczniemy od rezygnacji z jajek. I pewnego dnia obejrzeliśmy filmik na Youtube o tym, co jest w mleku. Później oglądaliśmy także filmy dokumentalne i chcieliśmy dowiedzieć się jak najwięcej.

Mleko, jogurty, kefiry, sery… Mieliśmy dość. Wraz z odrzuceniem tych produktów, zrezygnowaliśmy także z jajek. Jeśli chodzi o ryby, to zrezygnowaliśmy z nich już wcześniej.

Wegański tor na 4 rocznicę ślubu
Wegański tor na 4 rocznicę ślubu

Wiedzieliśmy, że taka dieta (jak każda zresztą), powinna być dobrze zbilansowana. Oczywiście nasza rodzina łapała się za głowę, wróżyli nam, że zaraz umrzemy, albo w najlepszym razie dostaniemy anemii. Nic takiego się nie stało, a my regularnie się badamy i wyniki mamy bardzo dobre! Lepsze niż przed przejściem na weganizm.

Nie ulega wątpliwości, że musieliśmy nauczyć się gotować zupełnie inaczej, a także jeśli chcieliśmy zjeść poza domem, to szukać odpowiednich restauracji. Na szczęście mnóstwo pysznych przepisów znajdziecie na stronie np. Jadłonomian, czy Veganbanda, a jeśli zastanawiacie się, czy w Waszym mieście można zjeść coś roślinnego to z pomocą przychodzi strona RoślinnieJemy.

Czas, gdy zaczynaliśmy dietę wegetariańską, a później wegańską, był jednym z najlepszych czasów pod względem samopoczucia.

Uwielbiamy soki i zupy
Uwielbiamy soki i zupy

Mało tego, Gracjan który nigdy się nie najadał, w końcu zaczął czuć się pełny! Zanim zaczęliśmy racjonalnie się odżywiać, mógł zjeść pełen talerz ziemniaków i mięsa, czy np. spahetti, a za chwilę mówił, że czuje się głodny… i jadł, jadł i jadł, aż rozbolał go brzuch. Po przejściu na wege, okazało się, że jest w stanie się najeść i to bez dokładki.

Dieta i ruch, dały nam spadek 38 kg.

Nie zapominajcie o ruchu

Na diecie wegańskiej jesteśmy trzeci rok. Nasza waga zaczęła nieco rosnąć, choć raczej nie wydaje mi się żebyśmy mieli kiedykolwiek dobić do naszych rekordów.

Zastanawiacie się co się stało? Weganizm zaczął być coraz popularniejszy. W związku z tym w sklepach było coraz łatwiej o szybsze dania, przekąski czy słodycze. Nasz tryb życia także się zmienił. Zaczęliśmy pracować od 8:00 – 16:00, a mi dodatkowo doszła praca w biurze.

Z ludzi bardzo aktywnych fizycznie, ograniczyliśmy się do spacerów około raz w tygodniu. W związku z tym, ja ważę tyle, ile przy początkach znajomości z Gracjanem, a on (na szczęście) nie dobił do 100, a nawet 95 kg 😉

Na szczęście szybko się opamiętaliśmy. W naszej kuchni znów królują domowe dania warzywne, domowe soki, teraz musimy jeszcze wrócić do sportu.

Podsumowanie

Jest jesień, idzie zima, a my znów podejmujemy wyzwanie, by ruszać się więcej. Przyłączcie się do nas! Razem zdecydowanie jest łatwiej 🙂

Na koniec chcę dodać, że nie namawiamy nikogo do rezygnacji z mięsa. Tym artykułem, chcemy pokazać Wam, że nie musicie czuć się źle w swoim ciele, a każdy może z Was dokonać zmiany.

Dodaj komentarz