Dlaczego nie mam dziecka, a ONA ma?

W wielu książkach opisujących historie rodziców adopcyjnych poruszony jest temat niepłodności. Często niemożność posiadania biologicznych dzieci sprawia, że świat (szczególnie kobiet, a przynajmniej to one najczęściej opisują swoje odczucia) rysuje się tylko w szarych barwach i ciężko znaleźć powód, i siłę, by wstać z łóżka. W historiach tych, zawsze uderza mnie ogromna zazdrość (?) do innych kobiet o to, że urodziły.

Ona ma dziecko, a ja nie

Czy czuję zazdrość, że moje koleżanki wstawiają zdjęcia z sesji „brzuszkowych” albo pokazują swoje nowonarodzone dzieci w mediach społecznościowych? Odpowiedź jest krótka: nie.

Być może moje nastawienie do wszystkich osób, które mają potomstwo jest pozytywne, ponieważ nie przeszłam gehenny związanej z zabraną nadzieją na poczęcie. Od zawsze spędzanie czasu z dziećmi dawało mi radość. Właśnie z tego powodu poszłam na studia pedagogiczne, a także „dorabiałam”, jako opiekunka dziecięca.

Nie wyobrażam sobie pomocy innym osobom w wychowaniu, gdyby moja głowa wciąż zadręczona była myślami „Dlaczego ona ma dziecko, a ja nie?”.

Tak samo sprawa wygląda z pojawiającymi się dziećmi w rodzinie. To musi być niesamowicie smutne, gdy kobieta nie może cieszyć się z ciąży swojej siostry, nie potrafi jej wtedy wesprzeć.

Jak tajemniczy jest ludzki umysł… Przecież i ona wie, i jej siostra, i wszyscy ludzie wokół, że gdyby potrafiła cieszyć się, że siostra urodzi dziecko, wszystkim byłoby łatwiej. A tak nie jest.

Obwinianie siebie i świata zatruwa życie.

Pragnienie ciąży, czy wychowania?

Ciąża to pewnie wyjątkowy czas w życiu, ale nie wszystkim jest to dane – czy nam się podoba, czy nie. Nieważne, czy jesteś bezpłodna, czy Twój partner jest bezpłodny, czy boisz się, że urodzisz chore dziecko, czy masz jakiekolwiek inne przeszkody, by nie zachodzić w ciążę – nie zadręczaj się tym!

Dziecko to dar, ale czy musi to być dziecko, które nosiłaś pod sercem?

Ja pragnę wychować dziecko, widzieć jego uśmiech, postępy i akceptować takim, jakim będzie. Nie mam zamiaru zastanawiać się, czy jestem gorsza (na pewno nie lepsza 😉 ), bo mały człowiek, który z nami zamieszka, nie będzie zlepkiem naszych komórek.

Póki co, cieszę się ze wszystkiego co mam i z nadzieją patrzę w przyszłość.

Trzeba być egoistą (tak troszeczkę)

Moim zdaniem zajście w ciążę nie powinno być „jedną misją kobiety”. Uważam, że bardzo ważne jest posiadanie jakiejś odskoczni od macierzyństwa, gdy pojawi się dziecko.

A zanim się pojawi, to myśl o zostaniu mamą także nie powinna kłębić się non stop w głowie. Chyba, gdy tak się dzieje można trochę zwariować 🙂

Warto pamiętać o byciu pozytywną egoistką. Czyli osobą, która dba o innych, ale nie zapomina o sobie. Jeśli jesteśmy szczęśliwi, akceptujemy to, co nas w życiu spotkało, to będzie żyło nam się dużo łatwiej.

Kontakt z dziećmi

Kontakt z dziećmi, zanim ma się małego człowieka w domu (nieważne czy biologicznie, czy nie) jest bardzo ważny.

Przede wszystkim zajmując się pociechami innych ludzi zdobyłam nieco doświadczenia w postępowaniu z maluchami (opiekowałam się dziećmi od 9 miesiąca życia do 6 roku życia), pomogło mi to dostrzec i zrozumieć, że każdy człowiek jest inny i do każdego należy inaczej podejść. Nie muszę chyba wspominać, że każdemu należy się szacunek.

Nawet teraz, jeśli mam okazję, z przyjemnością pomagam innym w opiece nad dziećmi.

Zachęcam Was, jeśli czujecie się na siłach, nie uciekajcie od kontaktu z dziećmi. Pomyślcie, co możecie z tego zaczerpnąć dla siebie. Poza tym to bardzo miłe sprawiać, że na dziecięcej twarzy pojawia się uśmiech.

Podsumowanie

Życie płata nam różne figle. Nigdy nie wiadomo co może nas spotkać. Starajcie się jednak nie zadręczać czymś, na co nie macie wpływu. Być może wydaje Wam się to trudne. Spróbujcie jednak znaleźć w sobie jakiś blask. Wam i Waszym bliskim będzie żyło się dużo lepiej.

Wszystkie dzieci zasługują na miłość, nie dzielmy dzieci na lepsze i gorsze. Otwórzmy serca, a przede wszystkim UMYSŁ.

Dodaj komentarz