Zero waste? Zaczynamy od less waste

Jak część z Was wie, w niedzielę byłam na warsztatach Sensoplastyka® – Wstęp. Oczywiście zajęcia były bardzo wartościowe, a kilka zdjęć dodałam na fanpage. Jednak prócz jeszcze szerszego otwarcia oczu na poszanowane dla samodzielności dziecka, otworzyły mi także oczy na otaczające nas śmieci. Najlepiej zacznę od… początku 🙂

Od jakiegoś czasu bardzo zaczęły denerwować mnie śmieci. Kilka dni temu podczas wichury zaatakował mnie woreczek, w samochód prawie uderzył karton, nie wspomnę o opakowaniach po batonach, chipsach i butelkach po wodzie. Nie czułam tylko zdenerwowania, czułam także przykrość. Dlaczego musimy generować tyle odpadów? Dlaczego nie możemy nic z tym zrobić?

Smutne obserwacje

Ok, śmieci na ulicy. Wielkie mi rzeczy. Nie pamiętam żeby kiedykolwiek w czasie wiatru było czysto. Jednak po powrocie do domu poszłam do łazienki. Tam doznałam prawdziwego szoku.

Łazienka

Myję ręce mydłem w płynie. Przelewam do wielorazowego pojemnika, ale przecież ten „oryginalny” to najzwyczajniejszy plastikowy, nikomu niepotrzebny odpad.

Czas na prysznic – wszystko, czego używam jest w plastikowym opakowaniu:

  • płyn do higieny intymnej (poczytajcie na mamaginekolog.pl i zdecydujcie, czy faktycznie jest potrzebny)
  • szampon (a nawet 3)
  • maska do włosów
  • żele pod prysznic (2)
  • peeling
  • pianka do golenia
  • maszynka

Przecież po zużyciu wszystkie te opakowania zawalą kosz i oczywiście środowisko. A jesteśmy dopiero po myciu rąk i prysznicu. Idźmy dalej.

Wychodzę spod prysznica. Jedyna w miarę naturalna rzecz to olejek do twarzy w szklanej butelce, ale później znów plastik:

  • balsam do ciała
  • szczoteczka do zębów
  • patyczki do uszu
  • sól do włosów w rozpylaczu

Kosmetyki do makijażu przemilczę, bo nadal nie wiem jak je ograniczyć lub zamienić na coś, co będzie generowało mniej śmieci.

Zobaczcie to dopiero jedno pomieszczenie. Rozejrzyjcie się po swojej łazience. Macie podobną sytuację do mojej?

Niedzielne szkolenie

Na szkoleniu, o którym wspomniałam na początku także było sporo niepotrzebnych śmieci. Nie myślcie, że winię organizatorów! Nie! Po prostu wszystkie sztuczne, jednorazowe rzeczy są tak łatwo dostępne.

W każdym razie, z racji, że było sporo brudzenia siedzieliśmy na folii malarskiej. Korzystaliśmy z plastikowych misek, którą każdy uczestnik zabrał do domu, każdy z nas miał także mały plastikowy kubeczek z barwnikiem. Na stołach była woda (super, że w szklanych butelkach) do picia w plastikowych kubkach.

Oczywiście po brudzeniu trzeba było się umyć. I wtedy nie pomyślałam, że wykorzystałam kilkanaście mokrych chusteczek i bardzo dużo ręcznika papierowego.

Zobaczcie w jakim świecie żyjemy i nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy…

Zero waste

Doświadczenia z ostatnich dni przelały czarę goryczy. Razem z Gracjanem, postanowiliśmy działać. Jak wiadomo, trzeba zacząć od siebie.

Google jak zawsze okazał się pomocny. Po wpisaniu „Jak ograniczyć śmieci” wyskoczyło wiele informacji na temat zero waste. Jeśli tylko będziecie chcieli mniej przyczyniać się do śmiecenia, znajdziecie naprawdę wiele wartościowych porad. My, pełni entuzjazmu postanowiliśmy pojechać na zakupy.

Zakupy less waste I kilka rozczarowań

Przed wyjściem z domu zastanowiliśmy się, co możemy najszybciej ograniczyć, na co wydajemy najwięcej, i czym śmiecimy najbardziej. (Oczywiście to, co mamy już napoczęte – wykorzystamy. Nie myślcie, że nagle wyrzucimy pół szaponu do włosów 😉 )

Pierwszym odwiedzonym sklepem był Rossmann.

  • Rezygnujemy z żeli pod prysznic i mydła w płynie. Kupiliśmy mydła w kostce (Isana i Alterra) w opakowaniu bez okienek, nie pakowane w folię.
  • Wzbogaciliśmy się o dzbanek filtrujący. Piliśmy bardzo dużo wody gazowanej/lekko gazowanej. Jednak z dzbanka również jest ok. Kilka lat temu piliśmy filtrową wodę i nieco się do niej zraziliśmy. Wszystko przez to, że mieliśmy dzbanek jakiejś podejrzanej firmy. Dafi jest dla nas w porządku.
  • Zamiast zwykłych gąbek, wybraliśmy gąbki konjac.
  • Kupiłam dla siebie także szczoteczkę bambusową. Korzystamy ze szczoteczek elektrycznych, jednak ja, ze względu na ósemki, korzystam także z tradycyjnej. Muszę przyznać, że bambusowa jest niesamowicie wygodna!
  • Zaopatrzyłam się również w „bardziej eko” podpaski i tampony. Zmówiłam także podpaski wielorazowe przez internet.

Jeśli chodzi o patyczki do uszu to są dostępne takie, które nie mają tej plastikowej pałczeki, ale je mieliśmy kupione już wcześniej.

W Rossmannie bardziej nie szaleliśmy, bo tak jak wspominałam, mamy jeszcze stare rzeczy do zużycia.

Postanowiliśmy także zrezygnować z ręczników papierowych. Z racji, że w domu mieliśmy jedną ścierkę, musieliśmy kupić kilka nowych, by to zrobić pojechaliśmy do jednego z marketów.

Spróbujcie znaleźć w dziale z kosmetykami rzecz, która nie będzie zapakowana w plastik. Nie liczę „Białego jelenia” z plastikowym okienkiem. Tragedia. Bycie less waste jest sto razy trudniejsze niż weganizm.

Udało nam się kupić ściereczki.

W domu zrobiliśmy trochę zakupów przez internet:

  • Orzechy do prania. Co do nich zdania są podzielone. Jedni mówią, że piorą, inni że jednak nie. Macie jakieś doświadczenia?
  • Szampon w kostce na wagę. Czekam na swoje pierwsze 100 g.
  • Wielorazowe płatki kosmetyczne.
  • Drewniany grzebień.

Na blogach znajdziecie także wiele przepisów jak samodzielnie zrobić proszek do prania lub proszek do zmywarki.

Pierwsze koty za płoty

Rezygnacja z ręczników papierowych wydawała mi się czymś niemożliwym. Okazuje się jednak, że szmatki i ściereczki doskonale spełniają swoje funkcje.

Mydło w kostce to nic strasznego. Pieni się idealnie. Jedyny minus to to, że po umyciu nim głowy, moje włosy wyglądały jak tłuste. Poczekam na kostkę 🙂

Co ciekawe zaczęliśmy łapać się na tym, że nie kupujemy głupot do jedzenia. Na przykład, gdy mamy ochotę na chipsy, to myślimy, że zostanie po nich paczka do wywalenia, więc nie kupujemy. Kilka złotych w portfelu i brak zgagi 😉

Podsumowanie

Oczywiście ograniczenie śmieci jest problemem dużo bardziej złożonym. Na zakupy juz dawno chodzimy z bawełnianymi torbami, nie kupujemy rzeczy na wynos itd. Chciałam podzielić się z Wami moimi ostatnimi odkryciami.

Jakie Wy macie podejście do otaczających nas śmieci?

Dodaj komentarz