Gdy dorosłego ponoszą emocje – wydarzenia dla dzieci są dla dzieci

Piknik z okazji Dnia Dziecka – wydarzenie radosne, na którym bawić się mogą całe rodziny. Tak by się przynajmniej wydawało. Niestety nie wszystkie dzieci będą miały takie wspomnienia. To dlatego, że rodziców za bardzo ponoszą emocje.

Tydzień temu miałam okazję współprowadzić warsztaty na takim właśnie wydarzeniu. Przez 6 godzin można zaobserwować różne zachowania. Dzieci, które z ciekawością próbują nowych rzeczy, te które zachowują więcej rezerwy, a także takie, które kompletnie nie mają ochoty doświadczać. W tym wszystkim rodzice, powodujący takie zachowania – pozwalający, wyręczający, strofujący.

Moją uwagę podczas pikniku zwróciły trzy sytuacje, którymi chcę się z Wami podzielić.

Nie bój się sprawdzać

Rano słońce nie było jeszcze tak gorące. Dzieci miały więcej ochoty na zabawę, a dorośli więcej wyrozumiałości. Jednak widać, gdy wychowanie pozwala  na doświadczanie.

W pewnym momencie do stanowiska podbiegł chłopiec (4 może 5 lat). Zapytałam go, czy chce poeksperymentować. Zgodził się bez żadnego wahania, miałam wrażenie, że czuł, że mama i tak mu pozwoli. Oczywiście podeszła do stolika razem z synem.

Chłopiec cieszył się ze wszystkiego co zobaczył i czego mógł spróbować. Po każdym sukcesie prosił mamę, by patrzyła jak świetnie wszystko wychodzi. Co ważne, mama także była zaangażowana, chwaliła chłopca, robiła zdjęcia, a gdy coś mu nie wychodziło – pomagała.

Dziecko wracało na stanowisko jeszcze kilka razy w ciągu pikniku, za każdym razem towarzyszyła mu mama, która stwierdziła, że będą eksperymentować w domu.

Moc pozytywnej energii!

Ostrożnie, uważaj, ja to zrobię

Wyręczanie dziecka, czyli moim zdaniem jedna z pozoru niewinnych krzywd wyrządzanych dziecku. Rodzic musi pamiętać, że jego mały synek lub córka niedługo dorośnie i będzie zmuszone radzić sobie z wieloma trudnymi, nieprzyjemnymi sytuacjami.

Około południa atmosfera się zagęszczała. Upał dawał się we znaki wszystkim.

Przy stanowisku, ale z dystansem pojawił się około 7-letni chłopiec z mamą. Zadałam pytanie, które usłyszał wspomniany wcześniej 4-latek. Tym razem jednak nie zobaczyłam iskierek w oku i szerokiego uśmiechu na twarzy. Tu była bardziej niepewność wymieszana ze strachem. Spojrzenie w kierunku mamy trzymającej syna za rękę i pytanie “Mogę?”.

Mama usiadła za chłopcem. Pomagała, a wręcz wyręczała go ze wszystkiego. Nawet, gdy próbowałam zachęcić go do aktywności, to kobieta przejmowała inicjatywę. Dziecko dość mało sprawne motorycznie, wycofane. Oczywiście każdy z nas ma inny charakter, lecz w mojej opinii, mama miała dość dominujący.

Szkoda, ponieważ gdyby towarzyszyła dziecku, motywowała, z pewnością mogłoby czerpać więcej radości z tych zajęć.

Przestań beczeć! Mama już sobie idzie, pa

Znienawidzone przeze mnie zachowanie rodziców – zastraszanie.

Pół godziny przed końcem pikniku. Żar lał się z nieba, energia opadała.

Obok naszego namiotu pojawiły się dwie panie, jak się okazało mama z dorosłą córką oraz trójka dzieci. Dwóch chłopców (około 8 i 12 lat) i dziewczyna (około 2 roku życia). Chłopcy przyszli do naszego stoiska i podziwiali eksperymenty. Dziewczynka nie miała na to ochoty, chciała bawić się w domku, na bujakach oraz malować twarzy. Niestety jej mama i babcia zupełnie tego nie rozumiały.

Dzieci do pewnego wieku (okołoszkolnego) nie są w stanie zrezygnować ze swoich potrzeb, by zaspokoić potrzeby innych, np. rodzica. Dziewczynka pragnęła się bawić, to sprawiało jej przyjemność, niestety potrzeba mamy, by w ciszy i spokojnie wrócić do domu, nie mogła być zaspokojona.

Dwulatka siłą została odciągnięta od miejsca zabawy, krzyczała i płakała. Mama trzymała ją na rękach i ostrym tonem mówiła: “Uspokój się, przestań już beczeć. Ostatni raz gdzieś ze mną poszłaś”. Babcia wtórowała: “Postaw ją, niech się wypłacze, nie będzie nas szantażować”.

Przepraszam bardzo, jaki szantaż? Dziecku jest źle, nie ma szans w tak nerwowej atmosferze o tym poinformować, nie jest rozumiane. Nerwowa atmosfera udzieliła się także mi, mimo że stałam obok. Czekałam na rozwój wydarzeń.

W końcu mama powiedziała: “Dobrze, idź sobie tam, a ja idę do domu, papa”. Co zrobiło dziecko? Oczywiście pobiegło się bawić. Zdziwiona mama podeszła do babci dziewczynki – “Ty widziałaś co ona zrobiła?”. Chciała zaspokoić potrzebę dalszej zabawy, ot co. 🙂

Mama i babcia usiadły na ławce. W pewnym momencie poprosiły starszego z synów, by poszedł po siostrę. Gdy wrócił powiedział jedno zdanie, które rozłożyło mnie na łopatki: “Mama, ona ma na Ciebie wywalone”, co na to mama? Powtórzyła, że w takim razie to jest na pewno ostatnie wyjście, gdzie dziewczynka idzie z nimi… Osobiście wątpię.

Jak skończyła się ta historia? Rodzina została do końca pikniku.

Podsumowanie

Wydarzenia dla dzieci są po prostu dla dzieci. Zatem, jeśli rodzic decyduje się brać w nich udział wraz z dzieckiem, niech  przygotuje się na maksymalne poświęcenie czasu i uwagi.

Oczywiście przed wyjściem z domu można ustalić najważniejsze rzeczy, jednak trzeba być przygotowanym, że moc atrakcji, niekoniecznie atrakcyjnych dla nas, może pochłonąć dziecko.

Wszystkim życzę więcej luzu, pozwolenia dziecku na próbowanie i szczerą zabawę.

 

Dodaj komentarz