W pułapce oczekiwań

Mamy marzenia i wyobrażenia wobec tego, jak byśmy chcieli, by wyglądało nasze życie. Nie zawsze umiemy pogodzić się z tym, że jest inaczej i za wszelką cenę dążymy do tego, by było tak, jak chcemy. Niestety to zagalopowanie może sprawić, że skrzywidzimy nie tylko siebie, ale także bliskie osoby. Dzisiaj opowiemy trochę o naszym spojrzeniu na oczekiwania wobec adoptowanego dziecka.

Chcę żeby …

„A jak będę miała pieska, to będzie spał ze mną w łóżku i pilnował domu”, „Będziesz miał siostrę i będziesz się z nią bawił, i bronił jej na podwórku”, „Zapisaliśmy Asię na lekcje tenisa, bo zanim się u nas pojawiła, bardzo lubiliśmy grać”.

  • Czy piesek wybierze na miejsce spania akurat łóżko?
  • Czy obowiązkiem brata są zabawy z siostrą i jej pilnowanie?
  • Czy Asia musi grać w tenisa tylko dlatego, że rodzice to lubią?

To tylko kilka przykładów. Często zakładamy, że wszystko ułoży się tak, jak my tego chcemy, nie biorąc pod uwagę, że po drugiej stronie jest żywa istota.

Osoby oczekujące na dziecko, wyobrażają jakie ono będzie, jak będą wyglądały wspólne dni. Nie bierzemy pod uwagę, że nie będzie to tylko sielanka i morze miłości.

Dziecko biologiczne, gdy pojawia się w domu jest malutkie, niewinne, dość przewidywalne. Nawet, jeśli daje nieźle w kość swoim płaczem i nie pozwala zmrużyć oka, rozumiemy to. W przypadku adopcji jest to bardziej skomplikowane.

Adopcja i oczekiwania

Ośrodek adopcyjny ma pewne oczekiwania wobec kandydatów na rodziców. Musimy mniej więcej wpasować się w schemat. Trzeba to zrozumieć. Pracownicy OA mają prawo wymagać od nas zaangażowania, chęci jak najlepszego przygotowania do nowej roli. Już w trakcie pierwszej rozmowy pojawiają się pytania o oczekiwania wobec dziecka.

Wtedy zdziwiło nas to pytanie. Oczekiwania wobec dziecka? Wiek, płeć, wygląd, stan zdrowia.

O ile wiek był dla nas zrozumiały, tak płeć, wygląd i stan zdrowia były dla nas nie do wyobrażenia. Wprost powiedzieliśmy, że ciężko nam określić stan zdrowia dziecka, które moglibyśmy przyjąć nie mając w ogóle informacji o dziecku. Owszem, wiedzieliśmy o autyzmie, zaburzeniach więzi itd. Jednak przecież każdy człowiek jest inny, spektrum jest szerokie, więc jak podać tutaj konkretne informacje?

Jedyną odpowiedzią w tej kwestii, jaką wówczas udało nam się udzielić, to taka, że zależy nam na dziecku, które będzie mogło samodzielnie żyć, decydować o sobie, i że zdajemy sobie sprawę, że na każdym etapie życia może stać się coś, co to zdrowie zaburzy.

Płeć. To też nas zastanowiło. Dla nas jest to bez różnicy. Mając biologiczne dziecko też nie mamy wpływu na jego płeć. Obecnie czekamy na telefon i wówczas dowiemy się, czy będziemy mieli córkę, czy syna. Ta deklaracja nie zmieniła się od pierwszego spotkania. Wiemy, że są pary, które konkretnie wskazują, że chcą przysposobić na przykład dziewczynkę. Mają do tego prawo i korzystają z niego.

Wiek. Większość par chcących rozpocząć procedurę adopcyjną marzy o jak najmniejszym dziecku. Wielu z nas wydaje się, że taka adopcja jest łatwiejsza (być może rzeczywiście tak jest). Choć pracownicy OA wyraźnie zaznaczają, że młodsze dzieci dużo trudniej jest zdiagnozować.

Wygląd. Są kandydaci dla których znaczenie ma kolor włosów, oczu, podobieństwo do nich. Trzeba jednak pamiętać, że adopcja to nie koncert życzeń i takie wymagania mogą sprawić, że psycholodzy i pedagodzy zdecydują, że nie jesteśmy jeszcze gotowi na rozpoczęcie procedury.

Panie z ośrodka zaznaczały, że muszą być uważane w trakcje całej procedury. Czasem przy pytaniu o oczekiwania pada dokładny opis dziecka. Może być to związane z nieprzeżytą stratą. Wspominały historię ludzi, którzy marzyli o malutkim chłopcu, blondynie, bo właśnie takie dziecko stracili kilka lat wcześniej. Jednak adopcja nie polega na „podmienieniu” dzieci i rekompensacji nieszczęść rodziców.

Oczekiwania + rzeczywistość = rozczarowanie

Jeśli mamy w głowie obraz wymarzonego dziecka i głęboko wierzymy, że takie właśnie pojawi się w naszym życiu, z dużym prawdopodobieństwem możemy się rozczarować. Nie dotyczy to tylko adopcji, jednak dzieci trafiające do naszego domu z rodziny zastępczej, czy innych placówek mają za sobą wiele traum, nieprzyjemnych doświadczeń, wołają o pomoc, ale nie powiedzą przecież: „Wiesz, nie mogę sobie poradzić z moimi emocjami, jest mi bardzo źle. Czy możesz mi pomóc?”.

W momencie, w którym rodzice nie są przygotowani na bycie w 100% dla dziecka i niejako bycie jego terapeutami może narastać frustracja. Dziecko nie spełnia oczekiwać – to z nim jest coś nie tak, czy z nami?

Cały proces adopcyjny stara przygotować nas na to, że nie będzie łatwo. Musimy wyzbyć się oczekiwań, przygotować na ciężką pracę. Dziecko nie ma spełnić naszych oczekiwań, my mamy dać dziecku miłość, spokój, stabilizacje, bezpieczeństwo. Zagwarantować wszystko, co potrzebne jest do prawidłowego rozwoju. Nie ma tu miejsca na spełnianie naszych wyobrażeń, lecz na normalne życie.

Podsumowując

Oczekiwania wobec kogokolwiek zazwyczaj przynoszą więcej szkody niż pożytku. Dorośli zazwyczaj potrafią się obronić, postawić granice, a nawet uciec, jeśli wymagania są nie do spełnienia. Dziecko nie jest w stanie tego zrobić. Pamiętajcie o tym.

 

Dodaj komentarz